#207.05.2026·6 min czytania

Dlaczego „nie stresuj się" wcale nie pomaga

W tym wydaniu przeczytasz

  • ·Barca Academy i ich zasady
  • ·Dlaczego „nie stresuj się" wcale nie pomaga
  • ·Badania, które pomagają zrozumieć jak działa mózg podczas stresu
  • ·Co powiedzieć dziecku przed ważnymi rozgrywkami

Na końcu znajdziesz link do poprzedniego wydania newslettera.

Barca Academy

Ostatnie dni kwietnia i pierwsze dni maja spędziłam z synem na Barca Academy. Pięć dni treningów, poziom który robi wrażenie, hiszpańscy trenerzy i ich metody, nieco inne od tych naszych, do których jestem przyzwyczajona.

Była jedna zasada której się nie spodziewałam: rodzice nie wchodzą na trening. Raz pozwolili mi wejść żeby nagrać kilka video, starałam się być niewidoczna i nikomu nie przeszkadzać. Mój syn grał inaczej, swobodniej, jakby czegoś „nie dźwigał".

Przez te pięć dni kiedy siedziałam w kawiarni zamiast przy boisku, czytałam. Wróciłam z jednym badaniem, które kompletnie zmieniło to jak myślę o zdaniu, które mówiłam mu przed każdym meczem. Zdaniu, które mówi z miłości i odruchowo prawie każdy rodzic.

Barca Academy — syn z trenerami

Eksperyment z białym niedźwiedziem

W 1987 roku Daniel Wegner, psycholog z Harvardu, zrobił jeden z najprostszych eksperymentów w historii psychologii. Posadził grupę ludzi przy stole. Każda osoba dostawała dzwonek. Zasada: mów na głos wszystko o czym myślisz przez pięć minut. I jedno zastrzeżenie: nie myśl o białym niedźwiedziu. Jeśli o nim pomyślisz, zadzwoń.

Dzwonki brzęczały średnio raz na minutę.

Potem Wegner zamienił grupy. Tym, którzy wcześniej tłumili myśl powiedział, że teraz mogą myśleć o czym chcą. Białe niedźwiedzie pojawiały się u nich częściej niż u tych którym nie dano żadnego zakazu. Tłumienie myśli jej nie usuwa.

Wegner nazwał to ironicznym procesem myślowym. Żeby sprawdzić czy już nie myślisz o czymś zakazanym, mózg musi to coś najpierw aktywować. No i aktywuje.

Teraz pomyśl o zdaniu, które mówisz dziecku jadąc na zawody.

„Nie stresuj się."

Mózg słyszy słowo stres. Sprawdza czy go już nie ma. A stres oczywiście nadal jest.

Co powiedzieć zamiast „nie stresuj się"?

Badanie Jeremy Jamiesona

Jeremy Jamieson z University of Rochester zrobił eksperyment na studentach przed trudnym testem. Jednej grupie powiedział:

„To, że się stresujesz, nie znaczy, że coś jest z tobą nie tak. Serce bije szybciej, bo organizm pompuje więcej krwi. Oddech przyspiesza, ponieważ organizm przygotowuje cię do działania. I teraz: czy to oznacza, że sobie nie poradzisz, bo masz przyspieszony oddech, serce bije szybciej? Absolutnie nie, jest to znak, że twoje ciało próbuje ci pomóc."

Drugiej grupie nie powiedział nic.

Pierwsza grupa napisała test lepiej.

Ale najciekawsze jest to co wydarzyło się później. Kilka miesięcy po eksperymencie Jamieson sprawdził ich wyniki z kolejnych egzaminów bez żadnych grup, bez sugerowania czegokolwiek. Efekt nadal był widoczny.

Jedna informacja o tym czym naprawdę jest stres zmieniła sposób w jaki ci ludzie reagowali na presję, jeszcze długo po badaniu.

Przez lata myślałam, że moim zadaniem jako mamy jest zdjąć z dziecka stres, uspokoić go czy powiedzieć: „nie denerwuj się", „będzie dobrze", „nie ma się czym przejmować."

A może chodzi o coś innego. Może naszym zadaniem nie jest przekonać dziecko, że ma się nie stresować. Tylko pokazać mu, że stres nie musi być wrogiem. To kołatanie serca przed meczem nie musi oznaczać „nie dam rady."

Może oznaczać: „moje ciało się mobilizuje", „jestem gotowy", „to dla mnie ważne", więc organizm włącza dodatkową energię.

Jim Blascovich odkrył:

Ten sam poziom stresu daje dwa zupełnie różne reakcje w ciele, w zależności od jednej rzeczy: czy dziecko interpretuje sytuację jako wyzwanie czy zagrożenie.

Tryb wyzwania

Serce pompuje więcej krwi, naczynia się rozszerzają, ciało pracuje na pełnych obrotach.

Tryb zagrożenia

Naczynia się kurczą, przepływ krwi do mózgu spada.

Ten sam stres, ale głowa dziecka i jego reakcje na boisku są już zupełnie inne.

Co decyduje o tym, w którym trybie jest dziecko? Jedno zdanie, które usłyszało przed wejściem na boisko.

Twoje dziecko stresuje się i będzie się stresować przed każdym ważnym meczem. To normalne.

Dlatego zadaniem rodziców nie powinno być za wszelką cenę zabranie od dziecka uczucia stresu. Nasze zadanie polega na tym, żeby pokazać dziecku, że stres jest po jego stronie i jest jego wsparciem, a nie wrogiem. Warto wytłumaczyć dziecku, że kołatanie serca przed wejściem na boisko nie oznacza „nie dam rady", ale znaczy „zależy mi."

Co zatem warto powiedzieć dziecku przed wejściem na boisko?

Kiedy widzisz, że dziecko siedzi w samochodzie i myśli za dużo, zapytaj je o jedną rzecz.

„Ile razy to już robiłeś?"

I poczekaj aż samo policzy. Treningi, sparingi, mecze. Setki razy jego ciało wiedziało co robić. Setki razy nogi zagrały ten sam ruch, ręce wykonały to samo podanie. Ciało już zna na pamięć tą sekwencję ruchów.

Co robi stres przed zawodami? Wmawia dziecku, że idzie robić coś, czego nie potrafi. A ono idzie przecież robić dokładnie to, co ćwiczyło przez ostatnie miesiące.

Możesz dodać jeszcze jedno: „Przypomnij sobie jeden moment kiedy wszystko grało. Nie cały mecz. Jeden moment." Daj mu chwilę. Kiedy to wspomnienie się pojawi, ciało przypomni sobie, że to wszystko jest znajome, że potrafi wykonać daną sekwencję ruchów.

Jeszcze jedna rzecz

Jest różnica między stresem, który dziecko czuje przed zawodami, a tym który je blokuje w środku meczu, kiedy naprawdę trzeba pokazać swoje umiejętności. To dwa różne mechanizmy. I mylenie ich jest jednym z powodów dla których dziecko, które na treningu gra pewnie, na zawodach jakby zapomina jak się gra.

Nazywam się Dorota Skowronek, jestem psychologiem z wykształcenia, ale przede wszystkim mamą młodego piłkarza.

I właśnie dlatego piszę ten newsletter. Bo wiem, jak wygląda sport od strony rodzica, od strony ławki na trybunach. Dziękuję, że dotarłeś do samego końca. Jeśli chcesz odpisz na tego maila.

Pozdrawiam,
Dorota Skowronek

Wszystkie wydaniaWydanie #2 · 07.05.2026

© 2026 Dorota Skowronek · Mental Młodego Sportowca